sobota, 01 kwietnia 2017
Znowu

demony.

Ciepło jak latem a ja sama z dziatwą. MMI na łódce z laskami a ja nawet na lody nie mam, bo obiad jutro i w nd. i pastę do zębów i cyrkiel trzeba kupić a ja mam 40. Dzieci chcą pożyczyć, ale mi jest przykro, bo zazwyczaj nie oddaję, bo ciągle coś. I taka materialistka jestem,  ciągle o kasie. Pieniądze nie są ważne jak się je ma. Ja nie mam a nie zanosi się na zmianę, bo jak MMI zarobi, to kolejną łódkę kupi, a ja dalej za szczyt rozrzutności będe brała wyprawę do lumpa nie we wtorek, gdy wszystko jest po 4zł. Smutno mi. 

sobota, 18 marca 2017
Siąpi

i nuda straszna. Książki się skończyły a do biblioteki było niepodrodze (jest taki rzeczownik?). Kasy na koncie zatrważająco mało i kupić nic się nie da. Mogę oczywiście posprzątać, ale czy ja sprzątająca jestem. I tak marnuję kolejny dzień.

poniedziałek, 13 marca 2017
Dziś

już lepiej, ale dół nadal trzyma. Może to pełnia? Łysy świeci mi w okno. Byłam we wsi papiery na komisję podpisać i zabrałam się w jedną stronę z MMI. Błąd. Biblioteka była jeszcze zamknięta i nie mam co czytać. Męczę Faraona. Może się rozkręci.

sobota, 11 marca 2017
Tak

popatrzyłam na wcześniejsze wpisy i niby wszystko się zmieniło a tak w sumie to nic, tylko dzieci rosną. Marzeń ubywa, bo już się nie zdążą ziścić. Byle tylko dotrwać do rana, wieczora, jutra, wiosny, itd. Kryzys wieku średniego? Mam dość jak młodzi, gdy im tłumaczyłam, że muszą odpuścić starszemu, bo w wiek dojrzewania wchodzi i może być nieznośny. Posłuchali, przytaknęli i na dzień drugi zapytali, ile jeszcze ten okres będzie trwał, gdyż oni już nie mogą.

I co tu ze sobą zrobić? Lepiej to już było.  10 lat bez łazienki może flustrować. A ja głupia nie mówię czego chcę. A co mam mówić, skoro łazienki nadal nie mam, to o innych rzeczach boję się nawet pomyśleć, bo to już na pewno w przyszłym życiu o ile jest reinkarnacja. I tak sobie siedzę, kominek nie współpracuje, więc pod kocem marznę i czekam na czas do łóżka a jutro do mamy na pranie, mycie, zakupy jak co tydzień. Tylko samochód dostałam z dziurawą oponą i mam se podpompowywać. Podobno to ja zepsułam, to se mam. A chciałam na cmentarz jechać, bo bazi z dziewczynkami nałamałyśmy i obornik p. Oli zawieźć. Ale co tam, dla mnie wszystko najgorsze. Z miesiąc jeździłam bez przeglądu, a jak samochód zgodziłam się pożyczyć, to myk i się dało. Tylko czasu na wulkanizację zabrakło. Zresztą dla mnie się nie opłaca. Pogada trochę, ale jakoś sobie poradzi, bo co może zrobić. Nie pojechać, dzieci nie umyć? Wszystko byle jakie, stare, ze śmietnika, popsute dla mnie. To wszystko na co mogę liczyć, więc po co marzyć i spadać z wysoka. To bardziej boli. Nie możesz zwiększyć dochodów, o ogranicz wydatki. Bardziej ograniczyć nie mogę. No mogę mniej jeść i powinnam. Dla mnie szczyt marzeń, to łazienka z ciepłą wodą i pralka. Czy ktokolwiek jeszce o czymś takim marzy. Osobiście nie znam. 

Przypomniałam

sobie, że mam bloga! No i czasy nastały dla mnie nowe - z netem w kieszeni chadzam. 

niedziela, 18 grudnia 2011
Wspaniałych...
Świąt, hucznych zabaw lub nastrojowych posiadówek (wedle uznania) sylwestrowych, i miłości i nadziei i pomyślności i pomysłowości w nadchodzącym roku życzę.

A sobie:
zdrowia w rodzinie
łazienki
netu
cierpliwosci

I

21:48, mamabela
Link Komentarze (4) »
piątek, 22 kwietnia 2011
Wiosna
a my w końcu wyprowadzamy się na pole!!! Choć nie będzie tam wygód, to tak mam dość starej chałupy we wsi, że się ciszę, ale i boję, bo z 2-ką maluchów ciężko żyć w miejscu do tego nieprzystosowanym. Jakoś mi życie mija - byle do wieczora, i trochę mi szkoda. Może w końcu będę mogła korzystać z naszych rumaków. Tylko jak widzę ogrom sprzątania, to nie wiem, kiedy będzie na to czas. Muszę wynegocjować czas wolny dla siebie, bo znielubię własne dzieci. Ale dość biadolenia - święta na polu z Babciami to będzie wyzwanie, aż mi słabo się robi.

Wszystkiego najwszpanialszego całemu Światu życzę na Wielkanoc i poźniej też.
14:46, mamabela
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 01 listopada 2010
Dzieckow
zdjecia z 26 IX z chrztu dziewczynek.


od lewej Andzia i Karol.


od lewej: Antus, Leos i MMI
Zdjecia by Iwona R.

A mnie cos dopadlo i twarz mam jak bokser po wystepie, albo pijak po dwutygodniowce. Pani doktor na pogotowiu zamiast mnie podniesc na duchu, palnela mi kazanie o nieratowaniu samobojcow a mi sie nie chcialo tlumaczyc z goraczka kolo 39 i eksplodujaca twarza. Dostalam zastrzyki i pierwszy zrobila mi pielegniarka - nic nie bolalo. Teraz MMI, ponoc ratownik medyczny, mnie kluje i boli bardziej - co znaczy doswiadczenie.
Ale nie jest tak zle, byle odzyskac wlasna twarz.
12:20, mamabela
Link Komentarze (3) »
niedziela, 24 października 2010
Jesienna chandra
Wstalam rano jak zwykle wkurzona, bo nie mam gdzie sie umyc w godnych warunkach. Zeby cokolwiek sie dalo, to musze:
- nastawic wode w czajniku
- wlaczyc grzejnik, by cokolwiek podniesc temperature z jakis 10 na 12 o
- nalac wody goracej do miski takiej nawannowej i dolac zimnej, przy czym zimna woda leci rownoczesnie z kranu i przysznica
- przelac ciepla wode do prysznica turystycznego - plastikowe badziewie z rurka i sitkiem, co nie jest latwe, by cennej wody nie uronic
- zawiesic ow prysznic na kurku od bojlera - im wiecej wody, tym ciezej
no i juz moge sie kapac, acha, jeszcze musze komputer odstawic, bo na oknie stoi, gdzie jest jedyny zasieg, a moglby sie pomoczyc.

Latem jest cieplo i nawet w turystycznym przysznicu mozna sobie na dworze nagrac wody, a teraz jest pierunsko zimno i czy ja mam chandre i sie czepiam, czy to 'male' niedogodnosci toaletowe mnie przytlaczaja?
I z tego powodu nie chce mi sie z lozka rano wychodzic, bo w nim przynajmniej jest cieplo.

11:56, mamabela
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
NIe mam
sily rano wstawac. Bo i po co? Kazdy dzien podobny do drugiego. Cud sie nie zdarza - naczynia nie pozmywane, ciuchy i zabawki porozwlekane, a w lazience zimna woda i nie splywa. Pewnie powinnam sie cieszyc, ze do studni nie musze biegac i ogniska rozniecac do gotowania. Nie cierpie jak ludzie mnie podziwiaja. Chce by mi zazdroscili. A idzie zima. Pola juz czernieja i straszno mi. Zimno bedzie i ciemno a ja jak pies przy budzie. I jak mama czasem wpadnie i pomoze, to potem jak wyjedzie, to jest tylko gorzej, bo znowu jestem sama. I jedza sie staje i wielorybem i nie mam sily. A mialam byc na polu w to lato. Juz tam nie chodze, bo wozek za ciezki i czuje sie jak u obcych. Turysci sa bardziej u siebie niz ja, smuto mi i ciezko, choc jest super przeciez.
09:56, mamabela
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42